W efekcie liczne rzesze spacerowiczów nie mogą od razu za wiaduktem zejść do parku. Muszą przez 150 metrów podziwiać szpetny płot i kostkę bauma, słuchać silników i wdychać spaliny. Wprawdzie płot ten wreszcie się kończy, ale na pieszych czyha 20 cm krawężnika, ze skutkami jak na tym zdjęciu. Nigdzie aż do ul. Obozowej nie natrafimy na niższy krawężnik i choćby trochę żwiru, aby stopy i kółka wózków nie grzęzły w błocie.