W maju opisałem, jak ratusz zmarnował szansę na poprawę bezpieczeństwa pieszych na przewymiarowanej jezdni ul. Marymonckiej [zobacz >>>]. Dziś ku pokrzepieniu serc podam przykład pozytywny z przeciwległej części miasta i przeciwnego bieguna zarządzania ruchem.

Jak większość stołecznych ulic Grochowska także wykazuje znaczne rezerwy szerokości, co przy intensywnym ruchu pieszych i przystankach tramwajowych w pasie dzielącym rodzi duże zagrożenie pieszych.

W tym miejscu – na południowym wlocie skrzyżowania z Terespolską udało się przykroić jezdnię aż o półtora metra i nadal pozostały dwa pasy ruchu. Choć w skali ulicy to zmiana tylko punktowa, dla bezpieczeństwa znaczy bardzo wiele. Wcześniej pieszych oczekujących na przejście z prawej strony zdjęcia zasłaniała wiata przystankowa i ogrodzenie. Obecnie po wejściu na azyl stają się dobrze widoczni. Odgięcie pasów wymusza wolniejszą jazdę.

Identyczny azyl pojawił się także na północnym wylocie skrzyżowania. W głębi budynek u.dz. Pragi Południe i przystanek autobusowy. W tym miejscu bezpieczeństwo ludzi powinno mieć bezwzględny priorytet nad szybkością motoryzacji. Widząc trzy pasy ruchu na dalszym odcinku ulicy trudno nie wyrazić nadziei na to, że jej uczłowieczanie i odzyskiwanie dla ludzi będzie mieć dalszy ciąg.

W Warszawie ginie za dużo pieszych, a główną przyczyną ich nadreprezentacji wśród ofiar wypadków są zbyt szerokie, często wielopasowe ulice [zobacz >>>]. Lekarstwa na zagrożenie pieszych upatruje się zbyt często w bardzo kosztownej i mało skutecznej sygnalizacji świetlnej czy fotoradarach, zamiast samoegzekwujących ograniczenia środków fizycznych takich jak podniesione tarcze skrzyżowań [zobacz >>>], szykany [zobacz >>>] czy znaczne zwężenia pasów ruchu.

Widzisz niebezpieczne sytuacje na swojej ulicy? Poproś zarządcę drogi o uspokojenie ruchu. Powyższe zdjęcia dowodzą, że można to zrobić sprawnie i tanio stosując prefabrykowane elementy przykręcane do asfaltu.