Ludzie przez tory chodzili, chodzą i będą chodzić. Nikt nie będzie nakładał kilkuset metrów czy kilku kilometrów, jeśli ma do przejścia 50 - 100m. Zagradzanie takich przejść czy stawianie podobnych zakazów to również oczywista zachęta do korzystania z samochodu - czy o to chodzi?