Kolejnym przykładem radykalnej rozbieżności teorii z praktyką jest przedłużenie al. KEN nad Doliną Służewiecką. Jest to trasa służąca wyłącznie omijaniu tras obwodowych i wzmaganiu ruchu samochodowego do centrum miasta. Choć pierwotnie planowana była w tym miejscu Velostrada [zobacz >>>], skończyło się na wiadukcie, na którym nie przewidziano w ogóle miejsca dla rowerzystów ani pieszych. Na końcu ulicy Puławskiej, w obszarze ścisłego Śródmieścia, uznano że równa nawierzchnia trzykrotnie przewymiarowanej jezdni, zachęcająca do niebezpiecznej jazdy [zobacz >>>] jest ważniejsza niż poprawa warunków ruchu niezmotoryzowanych. Również przy okazji remontu chodników przy Al. Jerozolimskich przy placu Zawiszy stwierdzono, że najlepsze warunki do przesiadek powinni mieć... kierowcy kilku parkujących na placu samochodów - aby dojść do przystanków autobusowych w tym węźle przesiadkowym, trzeba przeciskać się półtorametrowym fragmentem chodnika między samochodami a schodami.