Od rurociągu do pieszego ciągu

Pod torowiskiem wzdłuż al.Prymasa na Woli biegł sobie bezkolizyjnie rurociąg ciepłowniczy. Prześwit pod wiaduktem był na tyle duży, że oprócz lokalnych kotów, jeży i szczurów mogły tamtędy przedrzeć się na drugą stronę torów także co odważniejsze i sprawniejsze osobniki gatunku homo sapiens. Pomysł dobudowania w tym miejscu zagłębionego ciągu pieszego dostępnego bez surwiwalowego zacięcia nurtował mnie od dawna.

Zdążyłem wykonać w związku z nim kilka zdjęć, ale zwerbalizować pomysłu już nie.

Z tym większym zaskoczeniem zauważyłem niedawno, że nie jest to już konieczne. Od ul. Radziwie do al.Prymasa powstał szeroki i oświetlony chodnik, który pod wiaduktem całkowicie zastąpił ciepłociąg.

A tak wyglądało to miejsce jeszcze latem ub. roku.

Jeszcze jedno ujęcie archiwalne i...

... aktualne.

Pierwszy wyłom w kolejowej barierze ciągnącej się między Obozową a Górczewską stał się faktem. Można się domyślać, że przejście powstało na skutek zabiegów mieszkańców licznych w tym rejonie Młynowa nowych budynków, a może i przy wsparciu finansowym dewelopera. Tak czy inaczej - miło zauważyć poprawę doli pieszych, którą najczęściej mało kto się przejmuje. Z pewnym żalem, że spóźniło się to rozwiązanie na nasz konkurs Dobrych Praktyk [zobacz >>>], bo miałoby w nim spore szanse jako udany przykład rewitalizacji i poprawy jakości przestrzeni publicznej. Ale nic straconego - przykład pozytywnej zmiany również poza konkursem może utorować drogę następnym podobnym usprawnieniom i przekonywać wyznawców niedasizmu, że i bieg rurociągu nie musi być przeszkodą. Zachęcam więc wszystkich do obserwacji własnych okolic pod kątem takich zmian, ale też do zgłaszania ich władzom. Mimo wszystko na wyczytane w myślach spełnione życzenia liczyć nie warto.

Zapomniane dwa koła

Dla równowagi można też zauważyć pewne minusy. Pierwszy to brak formalnego dopuszczenia ruchu rowerów na omawianym chodniku, mimo że jego szerokość pozwalałaby na oznakowanie znakiem C-13/16. Drugim jest zmarnowanie doskonałej okazji, aby po południowej stronie al.Prymasa zrobić coś dla poprawy bardzo intensywnego ruchu rowerowego wzdłuż tej trasy.

Miejsca nie brakowało, aby wykonać odcinek ścieżki rowerowej od lokalnej drogi kończącej się przy kładce w kierunku Obozowej.

Przecinałby on omawiany chodnik na przykład tak, jak zaznaczono na tym zdjęciu. Teraz chcąc to zrobić trzeba będzie rozbierać fragmenty chodnika - rzecz jasna nie za darmo.

Y lepsze niż T

Aczkolwiek na powyższym zdjęciu trzeba też zauważyć i podkreślić coś bardzo pozytywnego - rozwidlenie ciągu na dwie nitki biegnące skośnie do docelowego chodnika, zamiast jednego prostopadłego. Pozwalają one dojść po przekątnej (krócej) zamiast po dwóch bokach prostokąta (dłużej).

Powiecie, drodzy czytelnicy, że to normalna oczywistość? Wcale nie!

Projektanci metra przy Słodowcu postąpili dokładnie wbrew tej zasadzie zmuszając nas do nakładania tysięcy osobometrów dziennie. Litera Y jako wzór dla układu chodników bardzo często ustępuje literze T. Miłośnicy kąta prostego nie chcą zrozumieć jego szkodliwości dla ergonomii.

Czasopismo Lotnictwo wyjaśniło minionej jesieni jedną z przyczyn zwycięstw firmy Airbus w walce o zamówienia na samoloty średniodystansowe. Produkuje on kadłuby o... 17 cm szersze niż Boeing. O tyle szersze przejścia między fotelami sprawiają, że wymiana pasażerów trwa o 5 minut krócej. Przy kilku lotach w ciągu dnia daje to zysk dobowy już 40 minut i mniej więcej 250 tysięcy dolarów oszczędności rocznie. Te liczby oczywiście bledną przy latach stażu i doświadczeń polskich projektantów drogowych...

Weźmy dla przykładu trasę z punktu A do B, którą można pokonać dwoma prostopadłymi odcinkami (w sumie 30 metrów) i  ,,na skos'' (22,36 metra). W korzysniejszym wariancie każdy pieszy oszczędza na niej ponad 7,6 metra. Jeśli chodzi nią dziennie tysiąc osób, to zysk wynosi 7,6 osobokilometra lub w przeliczeniu na czas - około 1,5 godziny. Jednak po czterdziestu latach pracy można nie pamiętać twierdzenia Pitagorasa ze szkoły podstawowej i nie mieć ochoty na myślenie o takich głupstwach...

A wracając na Wolę... Pewien niepokój budzi też delikatność zastosowanych słupków mających zapobiegać zawłaszczaniu chodnika przez zmotoryzowanych. Biorąc pod uwagę nasze bogate tradycje łamania zakazów i barier oraz pokusę, jaką stanowi dotarcie na trasę czy ominięcie korka [zobacz >>>] wygodnym skrótem, należałoby chyba zabezpieczyć go słupkami większego kalibru ;-) Ucieszę się, jeśli przyszłość nie potwierdzi tych obaw...

Czy torowiska będą bezpieczniejsze?

Wolska jaskółka poprawiająca dojście z Młynowa do al. Prymasa cieszy, ale wiosny nie czyni... Innym źródłem niepokoju jest brak reakcji na pisma w sprawie konieczności ucywilizowania wielu przejść przez torowiska [zobacz >>>].

Liczymy że Urząd m. st. Warszawy nie odpowiedział dotąd tylko dlatego, że jest zajęty sprawą i potraktował ją bardzo poważnie. Poważniej niż Polskie Linie Kolejowe, które w klasycznym stylu odesłały nas na przysłowiowe drzewo [zobacz >>>].

17 stycznia na jednym z wielu dzikich przejść na Pradze Południe pod kołami pociągu zginęły dwie osoby. Czy to tragiczne przypomnienie zmobilizuje urzędników do szybszych działań zapobiegających kolejnym wypadkom? Działań realnych, a nie pozorowanych jak na poniższym zdjęciu [zobacz >>>], do których ogranicza się PKP PLK.

Widać, jak skuteczne są takie tablice. Kolejne nic nie zmienią.