2012.02.20: Zielone Mazowsze do Telewizji Publicznej

Dotyczy materiału: Łatwiej będzie karać kierowców - rajdowców, Wiadomości, TVP1, nadanego 12.01.2012.

Do: Juliusz Braun
Prezes Zarządu
Telewizja Polska SA

Jestem oburzony materiałem nadanym w głównym wydaniu Wiadomości w dniu 12.01.2012 pod tytułem Łatwiej będzie karać kierowców – rajdowców (autorzy: Piotr Czyszkowski, M. Karpińska, W. Bula), i zszokowany, że tak zmanipulowany i tendencyjny materiał został nadany przez publiczną telewizję, w dodatku w głównym wydaniu Wiadomości.

Zgodnie z ustawą prawo prasowe1),

art. 6 pkt. 1:

Prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk.

art. 10 pkt. 1:

Zadaniem dziennikarza jest służba społeczeństwu i państwu. Dziennikarz ma obowiązek działania zgodnie z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego, w granicach określonych przepisami prawa.

art. 12 pkt. 1:

1. Dziennikarz jest obowiązany: 1) zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło,

Zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji2),

art. 21 pkt. 1:

Publiczna radiofonia i telewizja realizuje misję publiczną, oferując, na zasadach określonych w ustawie, całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu.

art. 21 pkt. 2:

Programy i inne usługi publicznej radiofonii i telewizji powinny:
1) kierować się odpowiedzialnością za słowo i dbać o dobre imię publicznej radiofonii i telewizji;
2) rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk w kraju i za granicą;
6) respektować chrześcijański system wartości, za podstawę przyjmując uniwersalne zasady etyki;
7a) służyć kształtowaniu postaw prozdrowotnych;
8) służyć zwalczaniu patologii społecznych;

Tymczasem tekst jest całkowitym zaprzeczeniem rzetelności. Zwłaszcza wątpliwości budzi następujący fragment, krytykujący budowę systemu złożonego z 300 nowych fotoradarów:

Poprawa [bezpieczeństwa] ma polegać przede wszystkim na zmuszeniu kierowców do jeszcze wolniejszej jazdy. Problem w tym, że już dziś średnia prędkość w godzinach szczytu w największych polskich miastach nie przekracza 30 km/h, poza obszarem zabudowanym niespełna 70 km/h.

Redakcja sugeruje zatem, że przestrzeganie ograniczeń prędkości wymusi na kierowcach jazdę z prędkościami jak w korku, a nawet poniżej 30 km/h. Przecież to absurd! Zwłaszcza w kontekście przepisu o tolerancji +10 km/h w stosunku do obowiązujących ograniczeń prędkości. Aby fotoradar zmuszał kierowcę do jazdy z prędkością poniżej 30 km/h, w danym miejscu musiałoby obowiązywać ograniczenie prędkości do poniżej 20 km/h. Proszę znaleźć mi choć jeden taki przypadek.

Tuż po powyższym cytacie zamieszczono wypowiedź kierowcy samochodu:

- To jest tragedia, a dodatkowo jeszcze co 500 m budka z fotoradarem.

Nie jest ona w żaden sposób sprostowana lub skomentowana. A przecież z danych zamieszczonych na początku materiału wynika, że w całym kraju jest tylko ok. 70 fotoradarów stacjonarnych (puste skrzynki zgodnie ze znowelizowaną ustawą powinny zostać zdemontowane). Czy zatem możliwe jest, aby co 500 m było takie urządzenie? Proszę wskazać mi choć jeden taki przypadek. Jest to zatem bezpodstawne narzekanie, którego żaden wydawca, a tym bardziej publiczny nie powinien przekazywać. Dlaczego publiczna telewizja przekazuje oczywistą nieprawdę?

Zestawienie informacji o planach dotyczących rozwoju systemu fotoradarów z informacją o prędkościach podczas godzin szczytu jest czystą manipulacją. Te dwa problemy nie mają ze sobą związku, chyba że Wiadomości sugerują, że kierowcy, którzy utknęli w korku mają potem prawo do łamania istniejących ograniczeń prędkości. Podczas jazdy w korku obecność fotoradarów nie ma żadnego znaczenia, bo prędkość i tak jest niższa niż dopuszczalna

Manipulacją jest mówienie o prędkościach poniżej 30 km/h, podczas gdy w rzeczywistości fotoradary mają służyć likwidacji zjawiska piratów drogowych, przekraczających znacznie dopuszczalną prędkość i stanowiących śmiertelne zagrożenia dla innych. Takich jak chociażby dziennikarz Maciej Zientarski, który spowodował wypadek, w którym zginął jego redakcyjny kolega, jadąc z prędkością około 200 km/h w miejscu, gdzie dozwolona prędkość wynosiła 50 km/h. Według Wiadomości zabójcy mają nadal grasować na drogach i zabijać innych, bo... jest za dużo korków. Albo z innych, równie wydumanych powodów.

Dalej następują kolejne wywody przeciw rozbudowie systemu kontroli prędkości:

Problem w tym, że takie skrzynki bezpieczeństwa na drogach nie zagwarantują.
- Zamiast stawiać fotoradary należałoby naprawić drogi, i już – wypowiedź kierowcy samochodu.
To słuszna uwaga, bo nie prędkość, a fatalny stan nawierzchni i brak bezpiecznych dróg są główną przyczyną tragedii.
- Najbezpieczniejszymi drogami są autostrady i drogi ekspresowe dwujezdniowe, dlatego, że to one często wybaczają błędy kierowcom - wypowiedź młodszego inspektora Marka Konkolewskiego, Biuro Ruchu Drogowego KG Policji.
Rzeczywiście, na autostradach i drogach ekspresowych dochodzi do niespełna 1% wypadków. To mniej niż na drogach jednokierunkowych. Najwięcej tragicznych zdarzeń, bo blisko 84%, ma miejsce na drogach dwukierunkowych jednojezdniowych, których jest u nas najwięcej. Tu też jest najwięcej ofiar.

W części tej autor przekazuje widzom co najmniej dwa kardynalne kłamstwa.

Po pierwsze nie jest prawdą, że nie prędkość, a fatalny stan nawierzchni i brak bezpiecznych dróg są główną przyczyną tragedii. Wpływ wysokich prędkości jazdy na prawdopodobieństwo i konsekwencje wypadków został dokładnie opisany w literaturze naukowej i nie jest już przez nikogo kwestionowany. Niedostosowanie prędkości do warunków ruchu jest główną i najliczniejszą przyczyną wypadków. Na przykład w 2009 roku na 56 tys. wszystkich wypadków, stanowiło ono przyczynę 15,9 tys. z nich. Drugą w kolejności przyczyną było nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu (12,2 tys.), kolejne to: nieprawidłowe zachowanie wobec pieszego (4,9 tys.), nieprawidłowe zachowanie pieszych (4,3 tys.) nieprawidłowe wyprzedzanie (3,2 tys.) niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami (2,9 tys.).

Zły stan dróg ma wpływ znikomy i zawarty został w szerszej, ogólnej kategorii "inne przyczyny" (4 tys.)3).

Należy też dodać, że wiele innych przyczyn wypadków drogowych (nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu, nieprawidłowe zachowania wobec pieszych itd..) ma związek z prędkością, z jaką prowadzony jest pojazd. Główną przyczyną wypadków jest brawura i nadmierna prędkość. Apelujemy do wszystkich kierowców włączcie wyobraźnię - prędkość zabija - noga z gazu! powiedział minister infrastruktury Cezary Grabarczyk otwierając konferencję zatytułowaną „Polacy kochają prędkość, która zabija”, zorganizowana przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.4)

Po drugie, argumentowanie, że prędkość nie ma wpływu na bezpieczeństwo, bo na autostradach i drogach ekspresowych dochodzi do jedynie 0,9% wszystkich wypadków drogowych - jest nieuzasadnione. Autostrady i drogi ekspresowe stanowią obecnie jedynie 0,64% wszystkich dróg o nawierzchni twardej w kraju5). Udział takich dróg w liczbie wypadków jest zatem o połowę wyższy od udziału długości tych dróg w sieci drogowej. Trudno je zatem uznać za najbezpieczniejsze, wbrew stwierdzeniu z materiału.

W materiale przedstawiono zatem potoczne opinie kierowców – niefachowców w dziedzinie bezpieczeństwa ruchu drogowego, mity, nieuprawnione wywody przeczące zasadom logiki oraz oczywiste kłamstwa. Zestawione w sposób prowadzący do tezy, że rozwój systemów pomiaru prędkości na drogach i kontroli przestrzegania prawa jest niecelowy, zbędny i społecznie szkodliwy.

Nie ma to nic wspólnego z przytoczonymi na wstępie obowiązkami, wynikającymi z przepisów prawa, ciążącymi na publicznej telewizji, takimi jak: rzetelność, bezstronność, wyważenie, respektowanie chrześcijańskiego systemu wartości (którego elementem jest np. odpowiedzialność za życie własne i innych korzystających z dróg), odpowiedzialność za słowo, rzetelne przedstawianie zjawisk, zwalczanie patologii społecznych (do których bez wątpienia należy także piractwo drogowe), a nade wszystko służba społeczeństwu i państwu.

Oto bowiem publiczna telewizja, w najważniejszym programie informacyjnym, podważa zasadność kontrolowania przestrzegania przez obywateli obowiązujących przepisów. Przepisów wprowadzonych przez organy państwa. Wprowadzonych dla kontroli czynnika mającego (wbrew temu co podano w materiale) największy wpływ na liczbę i skutki wypadków. Dlaczego telewizja publiczna tak postępuje, w dodatku za publiczne pieniądze z abonamentu?

A przecież Polska ma najwyższy wskaźnik zabitych w wypadkach na liczbę ludności zarówno wśród wszystkich krajów UE, jak i OECD. Naprawdę musimy coś z tym zrobić.

Zabici w wypadkach drogowych na 100 tys. mieszkańców w krajach OECD w 2007 roku. Ilustracja pochodzi z Biuletynu Informacyjnego Stan bezpieczeństwa ruchu drogowego w krajach OECD, Instytut Transportu Drogowego, Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Warszawa 2008.

Zabici w wypadkach drogowych na milion mieszkańców w krajach UE w 2001 i 2010 roku wg European Transport Safety Council. Warto podkreślić, że po chwilowej poprawie w 2010 r. według wstępnych danych za rok 2011 Polska ponownie zajęła pierwsze miejsce w UE w tej kategorii.

Uważam, że wobec autora materiału i redaktora prowadzącego powinny zostać wyciągnięte konsekwencje służbowe. Proszę o poinformowanie mnie o sposobie rozpatrzenia niniejszego protestu.

Z poważaniem

Patryk Bielecki, Zielone Mazowsze

przypisy:

1) ustawa prawo prasowe z dnia 26 stycznia 1984 r. (Dz.U. 1984 nr 5 poz. 24) z późn. zmianami

2) ustawa o o radiofonii i telewizji z dnia 29 grudnia 1992 r. (Dz.U. 1993 Nr 7 poz. 34) z późn. zmianami

3) Źródło danych: Transport drogowy w Polsce w latach 2005-2009, Główny Urząd Statystyczny, Warszawa 2011, tabl. 6.2 str. 187-188, dostępny pod adresem: www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_tl_transport_drogowy_2005-2009.pdf

4) Konferencja KRBRD Polacy kochają prędkość, która zabija www.transport.gov.pl/2-48244cd8773d3-1793940-p_1.htm

5) wg: www.gddkia.gov.pl/pl/a/8481/wydatki-na-inwestycje-drogowe-w-polsce-w-2010-roku-na-poziomie-1992-mld-zl na koniec 2010 r. były 1463 km dróg ekspresowych i autostrad, wg: www.gddkia.gov.pl/pl/a/10311/Inwestycje-wydatki-i-zarzadzanie-ruchem-na-sieci-drog-krajowych-GDDKiA-podsumowuje-rok-2011 w trakcie 2011 r. oddano do użytku kolejne 267,7 km co w sumie daje ok. 1731 km. Wg: Transport drogowy w Polsce w latach 2005-2009...(op. cit.) na koniec 2009 r. było w Polsce 268 372 km dróg o nawierzchni twardej (tabl. 2.2, str. 83).

2012.02.27: Telewizja publiczna odpowiada

Szanowny Pan
Łukasz Patryk Bielecki
Sekretarz Zielone Mazowsze

Szanowny Panie Sekretarzu,

W odpowiedzi na Pańską skargę dotyczącą wyemitowanego w "Wiadomościach" TVPl materiału o autostradach, uprzejmie wyjaśniam:

Nie można się zgodzić z Pańską interpretacją, jakoby fragment średnia prędkość w godzinach szczytu, w największych polskich miastach nie przekraczała 30 km/h, poza obszarem zabudowanym - niespełna 70 km/h., oznaczał, iż wprowadzenie większej ilości fotoradarów zmusi kierowców do jazdy z prędkością jeszcze mniejszą niż ta, która była określona w cytowanym fragmencie. Taki wniosek byłby rzeczywiście - jak Pan napisał - absurdalny. Autorzy materiału stawiają jedynie otwarte pytanie, czy przy tak niskiej średniej prędkości na Polskich drogach, ustawienie kilkuset nowych urządzeń pomiarowych cokolwiek może zmienić.

Oceniając następującą po w/w fragmencie wypowiedź kierowcy należy mieć na względzie, iż jest to prywatna opinia jednego użytkownika dróg. Ukazuje ona jakie są powszechne odczucia kierowców. Nie ma znaczenia, czy odnosi się on ściśle do faktów, gdyż jego rolą w materiale jest ukazanie odczuó i emocji. Dziennikarz nie ma prawa takiego stanowiska komentować czy dezawuować. Jedyne co zrobić moze i powinien, to podać jakie są fakty. I to też zostalo uczynione.

Jak sam Pan zauważył, w materiale zostało wyraźnie zaznaczone, iż czynnych, stacjonarnych fotoradarów jest obecnie w całej Polsce 70.

Do tego należy dodaó przenośne urządzenia używane przez formacje straży miejskiej. Zostalo również stwierdzone, iż większość skrzynek, w których takie urządzenia mogłyby się potencjalnie znajdować jest pustych.

W żadnym miejscu w spornym materiale nie zestawiono in formacji o planowanym rozwoju fotoradarów z prędkością kierowców stojących w korkach. Podano jedynie przeciętną prędkość poruszania się pojazdów w terenie zabudowanym, a także poza nim. Ta informacja obejmuje więc nie tylko - jak Pan podaje - godziny szczytu lecz całą dobę.

Wbrew zawartym w Pańskim Piśmie twierdzeniem, autorzy materiału w żadnym momencie nie zasugerowanli nawet, iż nadmierna prędkość nie ma wpływu na bezpieczenstwo. Podali jedynie, iż nie jest to jedyna, a nawet nie najważniejsza przyczyna wypadków. Informacja o tym, iż jest nią natomiast zły stan polskich dróg jest zarówno ścisła jak i prawdziwa. Została podana nie tylko za danymi Wydziału Ruchu Drogowego Policji, lecz także na podstawie raportu Najwyższej Izby Kontroli. Dodatkowo, należy przypomnieć, iż, kontrola NIK wykazała, że na co drugim kilometrze dróg publicznych powstały koleiny powyzej 2 cm głębokości, a co czwartym - powyżej 3 cm. Takich jezdni jest w Polsce 23 proc. Na innych dostrzeżono złe właściwości przeciwpoślizgowe (13,3 proc.), pęknięcia nawierzchni (13,3 proc.), a nierówną nawierzchnię na 11,2 proc. Kontrolerzy stwierdzili iż ma to decydujący wpływ na bezpieczenstwo w ruchu drogowym.

Z poważaniem

Andrzej Godlewski
Z-ca Dyrektora Programu 1 TVP SA
ds. Audycji Publicystycznych i Społecznych