Ptaki w mieście

Kontynuując rozmowę, przejdźmy teraz do ornitologii. 6 października, w ramach obchodów Międzynarodowego Dnia Ptaków, odbywają się publiczne obserwacje ptaków. Ale okazji do ich obserwowania mamy wiele przez cały rok. Dlaczego warto to robić?

Ptaki są idealnie wpasowane w nasz system odbioru – widzimy je i słyszymy, w przeciwieństwie do większości innych zwierząt, które są dla nas niezauważalne. Także odpowiadają naszym gustom estetycznym - ich wygląd i głos na ogół nam się podoba, wolimy słuchać ich śpiewu niż np. głosów wydawanych przez psa, konia czy krowę. Człowiek też zawsze zazdrościł ptakom umiejętności latania i podziwiał je.

Ptaki są wdzięcznym przedmiotem obserwacji także z uwagi na bardzo dużą różnorodność wyglądu, wielkości, śpiewu, gniazdowania i innych zachowań i zwyczajów. Podziw budzi też ich zdolność przystosowania i bytowania prawie w każdym otoczeniu, w czym pomaga im ogromna mobilność.

Randka przy kałuży.

Spotykamy je niemal wszędzie, a okazje do ich podglądania mamy na każdym kroku. Znam przypadek opublikowania pracy na temat ptaków, w której znalazły się obserwacje poczynione przez autora w obozie jenieckim. A poza tym, co bardzo ważne, jest to hobby przyjazne przyrodzie. Szczupaka w jeziorze może złapać tylko jeden wędkarz i to jest strata dla przyrody (chyba że go wypuści). Natomiast tego samego orła nad Bieszczadami może obserwować codziennie każdy, kto ma ochotę, i (przy odpowiednim zachowaniu) nie powoduje to krzywdy ptaka, a przeciwnie - stymuluje przyjazny stosunek do przyrody.

Jakie szczególnie ciekawe gatunki można zaobserwować na Bielanach i kiedy najlepiej je podpatrywać?

W naszej dzielnicy szczególnych atrakcji ornitologicznych dostarcza m.in. Wisła i jej brzegi. Ptaki można obserwować tam praktycznie w każdym miejscu i o każdym czasie, ale przeważnie z dużej odległości, więc przydaje się lornetka. Zawsze jest tam kilka gatunków mew i kaczki krzyżówki, a teraz, jesienią, liczne są kormorany, są też czaple siwe, czasem można wypatrzyć nura. Z nastaniem zimy pojawią się północne gatunki kaczek: tracze nurogęsi - czarno-białe z łososiową piersią, tracze bielaczki i gągoły, a także łabędzie. Prawie zawsze można wtedy spotkać nad Wisłą bieliki. Dogodnym miejscem takich obserwacji jest ujście kolektora na Młocinach, który nie tylko dokarmia ptactwo wodne, ale także „dogrzewa” w czasie największych mrozów. W nadrzecznych łęgach Bielan i Młocin można po opadnięciu liści dostrzec misternie uplecione z wierzbowego puchu, wiszące gniazda remizów w kształcie butelki z zagiętą szyjką. Poza ptakami można też nad Wisłą zobaczyć wydrę, norkę i ślady żerowania bobrów, a w zaroślach sarny i lisy, czasem nawet dziki.

Miejscem o szczególnie bogatej awifaunie jest też Las Bielański, gdzie gnieździ się aż pięć gatunków dzięciołów – od miniaturowego dzięciołka, po „firmowego” dla tego lasu dzięcioła czarnego, łatwego do usłyszenia i dostrzeżenia. Dzięciołom powodzi się coraz gorzej, gdyż stale ubywa starych drzew i Las Bielański stanowi jedną z ich głównych ostoi w Warszawie. Można też obserwować tu kilka gatunków sikor i dwa gatunki pełzaczy. Las Bielański jest także miejscem najliczniejszego w Warszawie występowania kowalika, łatwego do rozpoznania po tym, że jako jedyny ptak ma umiejętność poruszania się po pniach drzew głową w dół. Łatwo go zlokalizować w lesie, bo odzywa się często i dość donośnie. Teraz na jesieni liczne są w Lesie (i krzykliwie dają znać o sobie) sójki, zwabione obfitością żołędzi, można też zobaczyć stadka grubodziobów – ładnie upierzonych ptaków z efektownym „ciężkim” dziobem, a wkrótce w części olszynowej pojawią się stadka czyży. W ustronnych zakątkach można spotkać myszołowa lub jastrzębia. Podobnie atrakcyjnym miejscem obserwacji ornitologicznych na Bielanach jest Park Młociński.

Ptaki możemy też obserwować codziennie wokół naszych domów. Naszymi „sąsiadami” gnieżdżącymi się w budynkach, poza gołębiami miejskimi, są najczęściej dwa gatunki wróbli (domowy i mazurek), kawka i jerzyk, a poza nimi jeszcze kilka innych. Ostatnio ptakom tym powodzi się coraz gorzej, gdyż modernizacja budownictwa pozbawia je miejsc lęgowych. Chodzi tu szczególnie o kratowanie otworów stropodachów przy ocieplaniu budynków. Otwory takie, jeśli mają średnicę do 10 cm, tzn. nie pozwalają na osiedlenie się gołębi, nie powinny być kratowane, ponieważ gnieżdżące się w nich ptaki nie powodują zanieczyszczeń - wynoszą z gniazd odchody piskląt.

W relacjach człowiek-ptaki ważne miejsce zajmuje zimowe dokarmianie. Co Pan może doradzić czytelnikom w tej kwestii?

Dokarmianie jest istotnym składnikiem kształtowania przyjaznego stosunku do zwierząt, więc nie rezygnujmy z tego. Ale zachowajmy umiar, czyli np. nie wysypujmy dużych ilości starego chleba stale w jednym miejscu. Taka wielka stołówka, przy której pokarm miesza się z odchodami i powoduje stałą koncentrację ptaków, sprzyja przenoszeniu i rozwojowi chorób. Nie należy ptaków karmić zbyt wcześnie, na jesieni, przed ich normalnym odlotem, gdyż mogą z tego odlotu zrezygnować, a potem, gdy przyjdą mrozy – boleśnie odczuć brak pokarmu. Warto zaś pomagać ptakom właśnie wtedy, gdy lód i śnieg odcina je od naturalnego pożywienia, szczególnie gdy taki kryzys następuje nagle. I warto robić to konsekwentnie, aby karmnik nie był pusty, kiedy po pewnym czasie ptaki się przyzwyczają, a nam zabawa w dokarmianie się znudzi.

Obecnie w Warszawie jednym z bardziej ekspansywnych gatunków jest wrona. Do tego stopnia, że słyszy się niekiedy skargi, że atakuje ludzi. A kiedy obiektem takiego ataku jest dziecko, wtedy szczególnie łatwo może dojść do przypisania ptakowi opinii „agresora”. A przecież jego zachowaniem rządzą tylko instynktowne mechanizmy obronny własnej i potomstwa, jakie przejawia niemal każda żywa istota, zarówno wrona, jak człowiek czy mrówka. Jak Pan się odnosi do tego aspektu relacji człowieka z ptakami?

Musimy się uczyć współżyć z przyrodą i rozumieć ją. Nie szkodzić jej niepotrzebnie, ale też oczywiście nie narażać się na szkody z jej strony. W maju młode wrony wychodzą z gniazd, a niekiedy przedwcześnie wypadają i wtedy rodzice opiekują się nimi, m.in. bronią przed zagrożeniami. Ich agresywne zachowanie wobec człowieka zdarza się bardzo rzadko, tylko w sytuacjach zagrożenia młodych - rzeczywistego lub domniemanego i to u wyjątkowo śmiałych osobników. Zawsze przed takim atakiem wrony ostrzegają krakaniem i „nalatywaniem” - wtedy należy oddalić się, a ptaki na pewno nie będą nas ścigać. Może się też wyjątkowo zdarzyć ptak wychowany u ludzi, który zachowuje się wobec człowieka „poufale”. Wrony coraz pewniej czują się w miejskim środowisku i to sprzyja ich śmielszym zachowaniom. Człowiek ma nad zwierzęciem przewagę rozumu i nie powinien prowokować jego niepożądanych zachowań.

Czy amatorska ornitologia jest interesującym hobby? Czy trudno je uprawiać?

Śledzenie ptaków dostarcza wiele przyjemności – jest w tym emocja polowania, wędrówki, przyjaznego kontaktu z przyrodą, nawet kolekcjonerstwa („zaliczanie” kolejnych widzianych gatunków). Na początek wystarczy lornetka i atlas, bo okazje do ich użycia, jak już wspomnieliśmy, trafiają się same. Można to robić samemu, można w grupie czy na zorganizowanej wycieczce. Poznając głębiej zwyczaje ptaków odkrywamy, że są pod wieloma względami fascynujące.

Ptaki na drodze

O tak! Wiem po sobie, że raz nabyta fascynacja ptakami nie przemija. Tym bardziej smuci mnie częsty podczas wycieczek rowerowych za miastem widok ptasich ofiar zderzeń z pędzącymi samochodami. Czym wytłumaczyć, że głośny przecież samochód nie odstrasza ptaka?

Kwiczoł zabity przez samochód.

Ptak nie ma genetycznie wbudowanego programu reakcji na tak szybko przemieszczającą się przeszkodę. Ma inne mechanizmy obronne, ale taki nie miał powodów, by wykształć się w toku ewolucji. Pamiętajmy, że teraz ptaki oswajają się z hałasem motoryzacyjnym od urodzenia, więc przestaje on pełnić rolę ostrzegawczą i staje się czymś normalnym. Jednak indywidualnie ptaki się uczą. Ofiarami samochodów padają na ogół młode osobniki, które jeszcze nie nabrały życiowego doświadczenia.

Jaka jest skala tego zjawiska?

W szeregu krajów, m.in. w Szwecji badano dokładniej to zjawisko, także ilościowo. Byłem zadziwiony, jak wysoka jest śmiertelność ptaków w takich kolizjach. Wzrasta geometrycznie wraz z prędkością pojazdu, szczególnie powyżej 30 km/h.

Warto w tym miejscu wspomnieć o przezroczystych ekranach dźwiękowych przy szosach. One także, jak każda przezroczysta przeszkoda, bardzo zagrażają ptakom [zobacz >>>]. Naklejanie tu i ówdzie sylwetki drapieżnika poprawia może samopoczucie budowniczych i świadczy o dobrych chęciach, ale nic niestety nie zmienia. Ptaki nadal rozbijają się o pozostałe szklane segmenty.

Dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że zachęci ona niejednego czytelnika do zainteresowania się i zaprzyjaźnienia z ptakami, do czego nawet miejska przyroda stwarza znakomite warunki.

Ptasia ofiara ruchu drogowego.

Wcześniej

Powyższy tekst kończy wywiad z prof. Luniakiem. W pierwszej części profesor opowiadał o Lesie Bielańskim i jego ocaleniu przed rozcięciem Wisłostradą [zobacz >>>]. W drugiej - o swoich miejskich podróżach rowerem [zobacz >>>]. Całość ukazała się na łamach Zielonego Światła - kwartalnika Centrum Zrównoważonego Transportu [zobacz >>>]

Prof. dr hab. Maciej Luniak jest ornitologiem, emerytowanym profesorem w Instytucie Zoologii PAN. Zajmuje się miejską fauną i problemami ekologii miasta. Przyczynił się do objęcia Lasu Bielańskiego ochroną rezerwatową. Autor i współautor licznych publikacji, m.in. monografii na temat Lasu Bielańskiego (1982) i raportu o jego wartości i stanie przyrody (2002).

Rozmawiał i zredagował Marcin Jackowski.

(c) Wszelkie prawa do tekstu zastrzeżone.