W poprzednich częściach tego cyklu [zobacz >>>] [zobacz >>>] omówiliśmy niekorzystny wpływ zatok autobusowych na dostępność, sprawność i bezpieczeństwo transportu publicznego i przedstawiliśmy lekarstwa na zatokowe schorzenie. Dziś rozpoczynamy przegląd miast, które rezygnują z zatok na rzecz przystanków półwyspowych.

Zaczynając od zachodnich sąsiadów zatrzymamy się w Berlinie. Przystanki półwyspowe (po niemiecku Kap Haltestelle lub Haltestellenkap) weszły już w Niemczech do powszechnego użytku, więc nie mogło ich zabraknąć w stolicy.

Świetne przykłady tego rozwiązania można zobaczyć na Sonnenallee (tu przystanek Geygerstraße). To zdjęcie dobrze ilustruje zysk przestrzenny - wymiana pasażerów odbywa się poza chodnikiem. Potrzeby kierowców też uwzględniono wyznaczając miejsca postojowe. Warto zwrócić uwagę, że przystanku nie tarasują żadne przeszkody. A cóż to za biały prostokąt przy krawężniku?

To rzucające się w oczy, a przy tym wyczuwalne laską niewidomego oznakowanie przejścia dla pieszych. Niemcy robią wszystko, aby zapewnić użytkownikom transportu miejskiego jak najlepszą dostępność do przystanków [zobacz >>>]. Przejście położone tak, aby nie tarasował go autobus, i tam, gdzie pasażerowie najbardziej go potrzebują, zapewnia perfekcyjne skomunikowanie z drugą stroną ulicy.

W Polsce takiej potrzeby na ogół w ogóle się nie dostrzega albo z góry i bezdyskusyjnie odrzuca pod pozorem dbałości o bezpieczeństwo. W Niemczech dbałość ta przejawia się w oddziaływaniu na zachowania kierowców, a nie w pogarszaniu warunków ruchu pieszego.

A to następny przystanek na Sonnenallee. Warto odnotować kolejną oznakę troski o niewidomych - ścieżka naprowadzająca prawidłowo wskazuje drogę do słupka informacyjnego, a ten wyznacza jednocześnie czoło autobusu i położenie pierwszych drzwi.

Rowery zaparkowane na środku przystanku? W Berlinie rower i jego intermodalne łączenie z transportem zbiorowym jest na tyle popularne i wspierane przez władze, że widok ten można uznać za normalny. Dzięki półwyspowi rowery właściwie nie przeszkadzają ani pieszym, ani wysiadającym pasażerom.

Do tych trzech można mieć zastrzeżenia, ale spróbujmy sobie wyobrazić w ich miejsce trzy samochody.

Wkrótce poznacie kolejne miasto leczące się na chore zatoki [zobacz >>>].

W artykule wykorzystano zdjęcia i obserwacje z wyjazdów w ramach projektu VOCA [zobacz >>>] realizowanego w ramach programu Uczenie się przez całe życie – Grundtvig i finansowanego ze środków Unii Europejskiej.

© Wszelkie prawa zastrzeżone